sobota, 13 stycznia 2018

Część 20. Wściekłość.



Na ostatnim spotkaniu terapeutycznym zostały poruszone dwa tematy, które okazały się w swojej prostocie trudne.


Terapeutka poprosiła o to bym wymieniła ot tak z marszu, tu i teraz, to co mnie najbardziej denerwuje, co sprawia że wychodzę z siebie, kiedy jestem najsilniej zła.
I co? Po namyśle wymieniłam jeden pkt...
Wróciłam do domu, usiadłam następnego dnia przed zeszytem i postanowiłam pomyśleć tyle czasu ile tylko potrzebuję, zrobić to na kartce, a na następnym spotkaniu chce przeczytać.

Padło także pytanie bolesne.
"czy to nie jest trochę tak, że próbujesz wyręczać innych, wykonywać coś za innych, przez co sama dajesz się wykorzystywać?"
Auć!!!
Bolało.
Dało do myślenia.
Tak. Tak chyba po części jest.
Daje przyzwolenie na wykorzystywanie, bo za bardzo chcę pomagać.
Nie powinnam.
Wiem.
Czuję tak.
Rozumiem to.
Odkryłam kolejną myśl w drodze ku lepszemu.

Terapia jest czymś wspaniałym.
Dzisiaj mam takie przemyślenia właśnie:)

W kontaktach z ludźmi staje się luźna, czuje się lekko, jak motyl, czuję się wypoczęta, czuję się odwazniejsza, zaczynam wierzyć w siebie a przeszłość powolutku odkrywana na nowo zaskakuje i jednocześnie odpuszcza.
Biorę udział w tym czym chcę, może nie zawsze ale w większosci sytuacji tak się dzieje, bo przestaję bac się opinii bliskich i obcych. Czuję jakby moje zycie wreszcie zaczynało wracac do mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz