piątek, 6 października 2017

Część 6. III wizyta u psychobabki.



Psychobabka to moje nowe określenie na moją psychoterapeutkę.

Po pierwszej wizycie dostałam pracę domową. Wypisać swoje problemy i ocenić w sakli 1-10 jak bardzo mnie żrą.
Dzisiaj zaczynaliśmy omawiać pierwsze punkty. Tak przynajmniej było zakładane. Już prawie prawie konkretniej byśmy to omówili ale znowu wylazłam z innymi sprawami przy okazji.

Myślałam że już więcej spotkań się odbyło, a to dopiero 3 :D
Chyba się zaczynam przyzwyczajać.

Były łzy ale radości a nie smutku.
Dzisiaj padł temat zapisywania swoich emocji w zeszycie. Stwierdziła że to dobry pomysł i że do tego zeszytu będę dołączała swoje prace domowe.
Tak sie podjarałam, że wprost z psycho kamienicy poszłam do pierwszej z brzegu księgarni, w któej ostatnio widziałam fajne zeszyty.
Nic nie kupiłam. ;/
Wszystko miało coś co mi nie pasowało.
Moim zadaniem teraz będzie poszukiwanie ładnego zeszytu. Mam powód by kupic ładny notatnik, a to zawsze sprawia mi wiele radości.
Mam się skupić na pisaniu o emocjach, bo na psychoterapii więcej uwagi przykładam do innych rzeczy. Takie w telegraficznym skrócie dostałam zadanie.

Analizowałam jakiś czas czy skorzystać z WC w pociagu, tak długo mi zeszło na mysleniu i zbieraniu odwagi, aż miałam 10 minut do mojej stacji :D hah
Chciałam się przełamać, bo taki wyczyn jak ten dzisiaj, to dla mnie poważna sprawa.
Forma testu bardziej niż potrzeby fizjologicznej.
Uważam że mogłam szybciej to zrobić ale czekałam aż się oswoję z ludźmi obok.

W następny czwartek kolejna wizyta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz