niedziela, 17 września 2017

Część 2. Przemyślenia przed konsultacją.


Zostały mi 4 dni do pierwszej wizyty. Głowa dosłownie kwadratowa.
Jednego dnia myślę, że to ma sens, następnego wątpliwości biorą górę.
Wszystkie obawy, które opisałam w pierwszej części obowiązują nadal. Na zmianę potrafię się uspokoić i poddenerwować w niecałą godzinę.



Na profilu facebookowym jak i na znanym lekarzu byłam dzisiaj kilka razy.
Analizuję, czytam setny raz te same informacje, mam wrażenie że wszystko już wiem, a za chwilę odkrywam, że przeczytałam coś nowego na temat psychoterapeutki.
Komentarze pacjentów znam prawdopodobnie na pamięć.
Nie wiem co robię.
Nie wiem czy to ma sens.
Boję się że na kolejnych wizytach będzie zadawała pytania w stylu: "proszę mi przypomnieć co pani mówiła na ostatnim spotkaniu na temat..."
Chyba kopyta wyciągnę ze złości.
Nienawidzę kiedy ktoś mnie nie słucha, automatycznie tracę do tej osoby zaufanie, odpycham ją i jak tylko mogę to urywam kontakt. Mam wrażenie, że nie ma sensu się produkować przed kimś, kto potem pyta "jak to szło?"

Czuję że jestem gotowa na różne trudne zadania.
Jestem zdeterminowana i gotowa do pracy nad sobą. nie chcę niczego ukrywać, przerabiać i chować po zakamarkach.
Mam ochotę mówić wszystko.
Boję się że wszystkiego nie dam rady opowiedzieć, bo wyleci mi z głowy.
Boję się jeszcze że będę długo szukała drzwi do gabinetu w tej starej kamienicy.
Chciałabym by znalazła książkowe określenie moich przypadłości i mi je przedstawiła.
"jest pani przykładem...." lub "ma pani problemy z... " i określi nad czym będziemy pracować.
Nie wiem czy bym chciała aby non stop notowała, czy jedynie słuchała. a może na zmianę to robiła.
Wiem jedynie że ciężko będzie kiedy zacznie patrzeć na mnie gdy będę z siebie ten syf wywalała.
Mam problem kiedy ktoś w trakcie rozmowy, patrzy bez przerwy na mnie.
Ciekawi mnie czy praca którą włożyłam w siebie by ulepszyć życie, to dobra droga.

Czasami fantazjuję co będzie za rok. Co wtedy powiem o sobie i swoim życiu.
W jakim miejscu będę, co będę gotowa zrobić.

Zastanawiam się dzisiaj nad tym czy warto prowadzić jakieś notatki dla siebie.
Czy osoby które leczą swoje skomplikowane wnętrze, mają jakieś zeszyty do tego, czy opisują gdzieś swoje emocje, może jakieś zadania?
 Zastanawiam się jeszcze czy warto powiedzieć najbliższemu otoczeniu, że uczestniczy się w psychoterapii, powinni to wiedzieć?
Czy może lepiej nic nie mówić?
To samo z blogiem. Czy to będzie dobre kiedy wszystko będę opisywała, czy lepiej ogólnie zarysować sprawy ale nie zagłębiać się tu, nie wypruwać przed obcymi ludźmi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz