niedziela, 9 lipca 2017

Przepoczwarzenie. Zmiany ratują życie.



Przesiedziałam sporo czasu przy laptopie czytając i oglądając wszystko co się tylko da na temat ogólnej poprawy życia, tego jak inni "posprzątali" swoją przeszłość, jak dzisiaj powolutku czerpią większą radość z bycia. ( z bycia sobą.)
Uwalniając się z niewidzialnych rąk swoich blokad emocjonalnych.
Przyznaję, że natchnęła mnie Paulina Mikuła, to ta sama co prowadzi vlogi o tematyce poprawnej polszczyzny. Przez to co się o niej dowiedziałam, stwierdziłam że próbuję zrobić coś dla siebie.



W ostatnich tygodniach przechodziłam istną sinusoidę emocji.
Doszłam do wniosku, że druga połowa roku musi być przepełniona zmianami.
Zrobię wszystko co w mojej mocy by nie blokować i nie dać się blokować innym.

Inwestuję we wszystko to, co może poprawić moje kompleksy.
Ktos powie że pieniędzmi nie da się uzyskać szczęścia. Bo przecież pieniądze szczęścia nie dają.
Ale co jeśli powiem, że sa potrzebnym narzędziem na drodze do szczęścia?
Na drodze do pokonania kompleksów?

Ostatnią złotówkę postanowiłam wydać w tym roku na siebie.
Na marzenia. Te małe i większe. Te droższe i tańsze.
Postanowiłam tez ważną rzecz:
Chcę uwolnić emocje.
Nie będę przetrzymywała w sobie czegoś co uważam za dobre, tylko dlatego, że boję się reakcji drugiej strony.
Będę starała się okazywać uczucia JEMU, bo zasługuje na to, bym w stu procentach otworzyła się przed nim. Przeszłość nie może zaważyć na mojej przyszłości z NIM.

Będę walczyła z myślą o odtrąceniu, wyśmianiu.
Będę żyła pełnią życia!
Może to zabrzmieć głupio, ale nigdy nie całuję pierwsza. (a przecież mam kogo całować. Przecież ON zasługuje na moje przepoczwarzenie. Zasługuje na to bym mu zaufała wreszcie, tak na maksa, tak na zawsze. Wiem, że będzie ciężko przełamać się uczuciowo, wykazać inicjatywę. Będę się tysiąc razy w środku trzęsła, pociła jak szczur na poczekaniu, ale każdy lęk nie przerabia się lekko.
Wszystko wymaga pracy, ciężkiej pracy nad sobą, aż kiedyś zrobią coś mega swobodnie bez głupich lęków z tyłu głowy.

Zrobię wszystko to, na co zawsze miałam ochotę.
Będę bardziej spontaniczna
Będę uwalniała siebie.

Przestanę stresować się zdaniem innych.
Brzmi jak brzmi ale jedno jest pewne - przestanę się tłumaczyć dlaczego jestem taka a nie inna. 
Nie będę bała się konfrontacji z przeciwnikami mojego sposoby bycia, jeśli już do nich dojdzie (chociaż na siłę szukać ich nie mam zamiaru)

Będę głośno mówiła z czym się nie zgadzam i co mnie cieszy gdy tylko uznam że mam ochotę się tym dzielić.
Nie dam się tłamsić, gasić marzeń.

Co jest trudne?
Smutek.
Nie akceptuję momentów kiedy się smucę.
Uważam, że wszystko przepadło, cała praca nad sobą.
Kiedy jestem smutna wali mi się świat, wszystkie światła gasną  i czuję jakbym po wszystkim nie mogła zaczać od miejsca gdzie dopadła mnie słabość, tylko musiała wracać na start. Przecież tak wcale nie musi być. To ode mnie zależy od jakiego momentu uznam, że zaczynam żyć na nowo.
Przecież nic nie jest stracone.
Zawsze będzie szansa. Nowa. kolejna.

Tak samo często muszę powtarzać sobie, że nie tylko ładne osoby korzystają z salonów medycyny estetycznej, nie tylko dziunie chodzą do fryzjera, nie tylko zgrabne dziewczyny noszą krótkie spódniczki.
Konfrontacja z super laskami strasznie mnie ciśnie w dół.

Po prostu muszę skupić się na swoim szczęściu.
Będę jak koń z klapkami na oczach widzący tylko trasę przed sobą, nic po bokach.
Nie będę przyglądała się czy ktoś mnie znowu wyśmiewa, podśmiewa się ze mnie jak ten pacan ze sklepu rowerowego. (długo po jego zachowaniu rozmyślałam o tej sytuacji i nie mogłam spać kilka dni. Czułam się okropnie, byłam dla niego miła, nie zrobiłam niczego, co mogło być powodem do podśmiewania.)
Jak komuś coś nie będzie pasowało to ich problem.
 ***
Najtrudniej jest pokonać sytuacje których bałam się przez całe życie, typu rozmowy telefoniczne, w których zawsze wypadam jak głupek :)
Rozmawiałam kilka dni temu z obca osobą, po rozmowie czułam się podle, bałam się że znowu będę o tym rozmyślała leżąc w łóżku, nie mogąc zasnąć, że będę miała to ciągle w głowie, jakimś trafem, starając się zająć myśli (jak zwykle w takich sytuacjach po stresie) udało mi się PIERWSZY RAZ porzucić historię po ok 4 godzinach od wydarzenia. Przestałam się stresować, przestałam analizować swoje zachowanie z tamtej chwili. :)

Stres wraz z ciekawością i nadzieją mieszają się w moim mózgu.
Emocjonalny poniedziałek.
Tak bardzo chciałabym żeby się udało, bym była odpowiednia kandydatką do zabiegu, który jakby nie było podniósłby mi komfort życia o połowę.
Marzę że się uda. że inwestowanie pieniędzy w siebie opłaci się.
To będzie duża próba.
Nie chcę dłużej czekać. Tyle lat zwlekałam, chcę pewnego dnia zobaczyć, że wszystko jest jak trzeba, tak jak sobie wymarzyłam.
Pora odetchnąć pełną piersią i korzystać z uroków życia.

** ** **
Najbardziej lubię pisać teksty na szybko. Prosto z serca. W chwili natchnienia.
Szybka myśl - szybka nota.
Zarówno ja mam z nich dużo radości, (są forma oczyszczenia, uporządkowania i pewnego rodzaju lista wskazówek dla mnie,) jak i mają najwięcej odbiorców.
nie wiem czy to wasza ciekawość mojego osobistego życia, czy może czytając moje głębiny odnajdujecie w tym siebie?

Ten rok będzie lepszy!
Będę lepszym człowiekiem dla siebie.
 Najgorzej jest obudzić się w wieku 50 lat by stwierdzić, że całe życie było siedzeniem w klatce własnych ograniczeń. Niewidzialnych barier.
Przed 30 rokiem życia mam zamiar ujednolicić swój świat, stworzyć go tak jak ja chcę.
Będę wyjątkowa.
Każdy ma prawo być wyjątkowym człowiekiem.
Takim jakim w głębi duszy zawsze chciało się być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz