wtorek, 27 czerwca 2017

POZYTYWNY CZERWIEC (6)


Zaliczyłam podwójne urodziny. (8 i 31)
Sympatycznie.
Szybko się zmyłam- może dlatego że zwyczajnie nie umiem długo przebywać z obcymi ludźmi?
Było smacznie i wesoło.



Zaliczyłam wizytę u endokrynologa.
Kolejny PIERWSZY RAZ w tym roku :D
Nowe miejsce, nowa osoba.
Ogromnie mnie zaskoczyła.
Tak sympatycznego lekarza nigdy nie spotkałam.
Nie widzę powodu by szukać innego.

Właściwie to cały pierwszy piątek taki był.
Gdzie nie poszłam, czegokolwiek bym nie załatwiała, trafiałam na mega sympatycznych ludzi.
Uśmiechniętych, życzliwych, w pociągu, sklepie, wszędzie.
Dla takich chwil warto wychodzić z domu.

Odebrałam nowy dowód, do którego sama zrobiłam zdjęcie.
10 lat temu samo pójście do urzędu wywoływało we mnie przeogromny lęk.
Dzisiaj jestem nowym człowiekiem i takie sytuacje nie spędzają mi snu z powiek.
(2 tygodnie i gotowy do odbioru. Fajny czas)


Miesiąc pełen fajnych gier na konsolę. Tak trudno by coś trafiło w mój gust, a teraz proszę!
Chętnie przysiadam na godzinkę lub dwie by przejść kilka poziomów.

Pierwsze efekty treningów odhaczone.
Straciłam trochę w talii, co potwierdza miara i zdjęcia wykonywane co dwa tygodnie, oraz dorzucam więcej na gryf.
Czuję się silniejsza.
Są chwilowe spadki nastroju ale po treningu humor wraca i znowu jestem nastawiona optymistycznie na kolejny dzień.


Na starcie miesiąca niespodzianka mnie spotkała.
Pleszka.
Mały ptaszek, którego widziałam pierwszy raz:)
Niestety mega płochliwy, a zdjęcie z okna nigdy nie będzie takie samo jak te, robione bliżej.


Pierwsze w tym roku kolorowe kwiaty zostały posadzone.
Oficjalnie potwierdzam :D
Czym otoczenie piękniejsze, tym życie weselsze.
Każdy powód do małej radości jest dla ogromnie cenny.

Rower zaliczył pierwszy w swoim 'życiu' profesjonalny przegląd.
Cieszę się że mam to z głowy.
Krótko podsumowując - naprawili jak trzeba ale podejście mają dziwne i nigdy tam nie wrócę.

Największym cudem czerwca są spodnie.
To najtrudniejsza część garderoby, na zakup której nie mogę się nigdy zabrać.
Przy jednym podejściu, bardzo szybko kupiłam dwie pary i temat dżinsów mogę zamknąć na dłuuugi czas.

Udało się sprzedać coś co zalegało mi w szufladzie. :)
Takie interesy to ja robić mogę :D

Zrobiłam pierwszy raz pastę z łososia wędzonego. (przepis można znaleźć na blogu)

Nastawiam się na fotograficzne wyzwanie. Cieszy mnie sam fakt, że będę miała głębszy cel biegania z aparatem.

Kupiłam mniejsza torbę sportową by wygodniej było przemieszczać się w weekendy po busach i pociągach.

Doczekałam się lepszej wersji kanałów w TV. Ku mojej radości, TTV i kilka innych ulubionych kanałów mogę wreszcie odbierać bez zakłóceń. Małe rzeczy, a tak cieszą.

Staram się odganiać od złych myśli. Jak na czerwiec, to dużo pozytywnych chwil spędziłam. :) Nie wliczając w to drobiazgów typu "koszenie trawnika" "wyregulowanie obrzeży trawnika" itd. lub momenty kiedy wyjątkowo się sobie podobałam. :)

P.S. Z ostatniej chwili :D Jeszcze jedna pozytywna strona czerwca. Nauczyłam siostrzenicę jeździć rowerem :D:D:D Nie wiem kto bardziej był szczęśliwy :D:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz