poniedziałek, 22 maja 2017

Samokontrola.

" Nie ulega wątpliwości, że to ty kontrolujesz swoje myśli, a twój mózg jest twoją własnością i możesz go używać zgodnie z własną wolą"

Tak sobie myślę, że nauczenie się jak nie być nieszczęśliwym, to trudna sztuka dla wielu ludzi.

Czujesz to co myslisz, ale można nauczyć się myśleć w inny sposób.
i?
i co dalej?

Pewnie zajmie to sporo czasu, bo w końcu przez całe życie wpajane miałeś lub masz nadal inne zdania do łba, ale nikt nie powiedział, że wszystko musi przyjsc natychmiast.
Każda zmiana wymaga poświecenia czasu, zaangażowania, skupienia się najzwyczajniej w świecie.
To jak wymiana dyskietki z danymi, na ktorej bazujemy, którą dawno temu pozwoliliśmy wsadzic sobie do głowy i uważaliśmy, że to co na nie jest, jest jedyną prawdą i według niej mamy żyć.

Czy warto być zranionym, nieszczęśliwym, przygnębionym?
Nie jest łatwo odciąć się od stereotypów myślowych.
Tyle lat temu wprowadzane do mózgu przekonania, setki myśli, potrzebują teraz podobną ilość czasu by je wymienić na zdrowe, lepsze i nietoksyczne, świeże nawyki myślowe.

To jak nauka czegoś nowego. Totalnie odmiennego.
Nasz pierwszy raz, pierwszy kroczek wykonywany w jakiejś dziedzinie.
Nikt z marszu nie wsiądzie do samochodu i nie stanie się kierowcą.
Musimy wyrobić nawyki by jednocześnie w trakcie jazdy łączyć kilka czynności, by wiedzieć kiedy jaki pedał wcisnąć i wyczuć samochód. Za szybko, źle, za wolno też niedobrze. Każdy doświadczył szarpania samochodem :D albo kiedy gasł na środku drogi :D bo trochę nam się coś nie udało :D
Jednak za kazdym razem było lepiej.
Tak jak ze zmianą myślenia na zdrowe - powolutku, małymi krokami, wszystko stanie się bardziej przejrzyste az wreszcie wymienimy dane na naszej dyskietce na nowe :)

***
Trzeba niszczyć każda myśl która nas osłabia.
Musimy nauczyć się wyłapywac w ciagu dnia takie "dodatki" i w szybki sposób zamieniać na dobre. Przekształcać ich znaczenie.
Przekręcić mysli tak, by nas nie osłabiała.

Ja porównuję sobie to do dobrowolnego wsadzania łapy w ogień.
Wiesz że będzie bolało, ale wsadzasz.
Po co?
Po co więc wchodzisz w sytuacje które cię bolą, psują twój nastrój?
Gdybyś miał kntrole nad własnym życiem (a podobno każdy z nas ją ma) to zdecydowałbyś że więcej nie dasz się skrzywdzić sobie samemu.
Więcej łapy do ogniska nie wsadzisz.
Jesli już będziesz musiał grzebać w ogniu to weźmiesz do tego jakiś pręt, patyk cokolwiek.

Na wszystko jest jakissposób.
Wszystko co dzieje się w naszym życiu musi zależeć od nas a nie od przypadku lub broń boże, od innych ludzi.

Przeczytałam gdzieś że jestesmy zbyt cenni by denerwowac się np. tym że ktoś lub cos nie działa jakbyśmy chcieli.
Wprowadziłam to wieeeele lat temu w życie, efekty?
Działa jak ta lala.
Polecam. Podpisuję sie pod tym łapami i nogami :D

Warto ćwiczyć by zebrac owoce swojej pracy.
Trochę samozaparcia, przypilnowania się i stworzymy świeżo działający mózg, który będzie żył na nasza korzyść, a nie przeciw nam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz