wtorek, 30 maja 2017

Aprobata.


"Potrzeba aprobaty jest równoznaczna ze stwierdzeniem: 
Twoja opinia o mnie jest dla mnie ważniejsza niż moja własna"

Gdy pragniesz aprobaty, to jesteś po prostu zadowolony, że znajdujesz potwierdzenie siebie u innych.
Natomiast jeśli potrzebujesz jej, załamiesz się kompletnie, kiedy ktoś ci jej odmówi.

Aprobata sama w sobie niezdrowa nie jest.
Pochlebstwo fajna rzecz:) zależy tylko jak bardzo tego potrzebujemy i ile to dla nas znaczy.
Tak jak wspominałam powyżej.

***
By nie wyglądać na człowieka, który aprobaty szuka (bo może wcale nie masz zamiaru żywić się pochwałami) warto przeanalizować sposób myślenia i wdrożyć coś nowego. Coś co wzmocni naszą osobę.
Kiedy spotykasz się z dezaprobatą (przerabiałam/przerabiam to najczęściej i tu jest mój najsłabszy pkt.) można odpowiednio wdrożyć w życie "strategie obronne"
Potem wejdą w krew, wyrobimy w sobie nawyk reagowania na czyjeś wieczne krytyki.

Kilka luźnych przykładów z doświadczenia, które pewnie nie tylko ja na swojej drodze spotykałam:

1. Jeśli widzisz, że matka/ojciec/ktokolwiek, nie zgadza się z tobą, a nawet zaczyna się złościć, można rozpocząć zdanie od TY a nie JA. Bo niby czemu masz się bronić, tłumaczyć, modyfikować wypowiedzi, by zaakceptowano twój pomysł/twoje zdanie?
"to TY wytrącasz się z równowagi, złościsz się niepotrzebnie, uważając, że powinnam myśleć inaczej niż myślę" 
Nie stawiaj się nigdy w pozycji obronnej.
Nic złego nie zrobiłeś.
A jeśli kogoś tak bardzo denerwuje twoje zdanie :D... to trudno.

2. Jeśli widzisz, że ktoś wstrzymuje swoją aprobatę by tobą manipulować, powiedz, że to widzisz.
Nie przejmuj się.
Zwyczajnie powiedz, że mógłbyś zmienić swoje zdanie by uzyskać akceptację w oczach X, ale wierzysz w swoje przekonania/zdanie/to co powiedziałeś.
Jeśli X to przeszkadza, to niech sam się zmierzy z problemem jaki sobie wytwarza tym posunięciem.
Warto powiedzieć: "Uważam, że chciałbyś abym wycofał się z tego co powiedziałem"
Podobno kiedy nazwiemy sprawę po imieniu, uświadomimy sobie o własnych myślach i zachowaniu.
Nabierzemy siły. Zrozumiemy gdzie był pies pogrzebany.

3. Dziękuj za wskazówki, które według niektórych mają być przydatne w twoim samorozwoju:)
np. brat/żona/sąsiad mówi ci że zachowujesz się nerwowo, jesteś zbyt nieśmiała i że nie lubi tego w tobie. albo że jesteś zbytnio rozgadany.
Podziękuj mu za wskazówkę zamiast robić wszystko by był z ciebie zadowolony i spojrzał na ciebie lepiej.
Szukanie aprobaty szybko zaniknie.

4. Niektórzy wyszukują osób które nie zgodzą się z nimi na sto procent.
Stawiają czoło dezaprobacie w ramach ćwiczenia :)
Wchodzą w interakcje z "przeciwnikiem" by dać swojej psychice kopa do obrony własnego zdania.
Ja osobiście nie lubię tej metody specjalnie wyszukiwać i wdrażać.
Jeśli znajdę się w sytuacji podobnej do opisanej to ok. Ale specjalnie tak ... nieeeee :D

Ludzie którzy stosują taką metodę twierdzą, że pomaga to zachować zimną krew i trwać przy swoich przekonaniach.
Spodziewają się kontry, nabierają siły, że inni mają prawo myśleć co chcą ale nie ma to nic wspólnego z ich poglądami (z poglądami ludzi którzy ową formę ćwiczenia wybierają. Takie umacnianie się w walce)

5. Ignoruj dezaprobatę.
To zna każdy.
Wszelakich krytykantów - olewaj.
Wszelakich manipulatorów - olewaj.
Lub najfajniejsze jest wtedy użycie słowa: "ok" :D i olewka :D
Moja ulubiona metoda. Działa u mnie najlepiej.
Zero przejmowania się takimi osobami, a dodatkowe rzucenie "ok" że przyjęłam do wiadomości ale mnie to w żaden sposób nie poruszyło, tylko przeleciało drugim uchem, sprawia, że krytyk ma głupią minę albo szuka innego sposobu na kąsanie :D Najczęściej jednak uspokaja się.

6. Przerwij łańcuszek na linii: To co myślą, mówią, robią inni  -> to co myślę o sobie ja.
To powinny być dwa odrębne ogniwa. A nie jedna całość.
Kiedy spotykasz się z dezaprobatą, powiedz sobie w głowie: "To jego sprawa. Nie mogę oczekiwać że inaczej się zachowa. Ze mną nic wspólnego to nie ma"
Wtedy przestaniesz łączyć czyjeś opinie na swój temat z tym co naprawdę o sobie myślisz.
Kto jak kto, ale to ty wiesz najlepiej jaki chcesz być i co czujesz.

7. To też dobra metoda.
Zaakceptuj prostą sprawę: Wielu ludzi nigdy ciebie nie zrozumie i to jest totalnie normalne :)
Działa to również w drugą stronę. Pamiętaj: Nie muszę rozumieć wielu ludzi, którzy są np. mi bliscy.
Bo każdy ma prawo być INNY.
Szanuj siebie - szanuj innych.

8. Odmawiaj dyskutowania z kimś kto się z tobą nie zgadza. Bo jeśli się nie zgadza, to po co strzępi sobie język? :)
Ty wiesz swoje, on swoje. Niech każdy żyje w swoim świecie szczęśliwości wewnętrznej :D
Lubię to.

9. Jeśli coś kupujesz staraj się zaufać swojej opinii, Nie pytaj nikogo o zdanie.
A tym bardziej nie pytaj o zdanie kogoś, kto często w twoim życiu mówił ci jak masz żyć/co robić/kiedy/jak i ile razy.

10. Nie szukaj wśród innych potwierdzenia tego czego jesteś pewny. Przecież wiesz jak jest. To musi ci wystarczyć. Uwierz w siebie i swoją wiedzę.
Tekst: "czy tak nie jest?" albo "mam rację, prawda?" Odstaw na półkę.

11. Można też na głos poprawić się w momencie kiedy szukasz akceptacji.
np.: "a po co mam pytać X o zdanie? przecież to ja będę to nosiła/jadła/fotografowała"
Uświadomisz sobie swoje tendencje - jeśli masz z tym problem. Poćwiczysz nowe reakcje w takich sytuacjach.

12. Nagminnie przepraszasz nawet wtedy kiedy wcale przykro ci nie jest? Robisz to automatycznie by w razie czego kogoś nie urazić? Takie chuchanie na zimne?
Przestań.

Tymi sposobami możesz powalczyć by wyeliminować ze swojego życia POTRZEBĘ APROBATY.
Chodzi jedynie o to, byś nie czuł się zniewolony przez opinię innych, byś nie żywił się pochwałami i nie podporządkowywał swojego życia pod to.

Człowiek który może bez tego żyć i nie czuje się zraniony, kiedy ktoś się z nim nie zgodził, będzie szczęśliwszy, odporniejszy na stres i pełen wolności osobistej.
Wolność w każdym momencie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz