wtorek, 25 kwietnia 2017

Kobiece męstwo.

Czy dzielna kobieta jest wtedy, kiedy znajduje sobie własne M by uchronić się od zalewu negatywnymi ludźmi?
Czy dzielna to taka, która zaczyna się wycofywać i milczeć gdy nad jej głową rozbrzmiewają kanonady gniewu? Kiedy odpuszcza zamiast walczyć o swoje miejsce w środowisku?

Podziwiam osoby płci żeńskiej, wygrzebujące się z niczego i dorabiające się samodzielnie.
Jeśli przy tym uwalniają się od negatywnej rodziny, może byłego męża z którym wcale nie było kolorowo, to jest męstwo!
Potrafiące pewnego dnia postawić wszystko na jedną kartę.
Odwaga niewyobrażalna.
Jednym odważnym krokiem zyskują otwarcie bramy do nowego życia.
A wtedy to już ze staranną selekcją następnych znajomości, lokalizacji w której będzie się żyło.



Nic mnie nie napawa nadzieją jak wizja, że kiedyś odważę się pójść w świat i stworzyć własny dom.
Prawdopodobnie gdybym jedną nogą stała na twardym gruncie, to szybciej i bez lęku podjęłabym decyzję życia.

Potrzebuję zamieszkać w samotności.
Ze mnie już nic lepszego nie będzie.
Chociaż wcale nie uważam, że jestem gorsza jako samotnik.

Nikt o mnie nie zadba tak jak ja sama.
Martwi mnie kilka spraw, ale muszę być silna.
Skąd brać te pokłady energii?

Po prostu już czas odejść, choćby pod most. (przyznaje, że wizja spania pod mostem Milenijnym nie napawa mnie optymizmem. Ale moze to byłby silniejszy bodziec do ucieczki od negatywnej energii ludzkiej, którą ostatnio bez własnej zgody się otaczam. Miałabym silniejszego kopa do szukania szczęścia gdzieś w Polsce hen hen z dala od domu.

***
Kiedy kobieta jest mężna?

Chciałabym być silniejsza niż jestem. fizycznie i psychicznie.
Najlepsze decyzje przepełnione emocjami podejmowalam w depresji. Wtedy nie czułam jak silnym ładunkiem obarczone jest dane zadanie. Pewnego dnia wstawałam i jak kukła szłam przed siebie nie bojąc się niczego. Jak bezmózga a tym samym bez lękowa marionetka naciagnięta skórą.

Czas upływa.
Młodsza nie będę.
Obecnie by zacząć nowe życie trzeba mieć albo sporo szczęścia albo kasy. Do tego determinację niczym matka której zamordowano dziecko. Wtedy nic nie powstrzyma przed brnieciem w nieznane byle uzyskać swój wymarzony cel.
***
Nienawidzę śniadań. Jestem przeraźliwie głodna po leku na tarczycę ale mimo to nie umiem spokojnie zjeść.
Męczę się z każdą łyżką.
Marzę by mieć to z głowy.
By samo się znalazło w brzuchu i przestał boleć z głodu.
Moje ciało nawet przestało współgrać.

***
Postanowiłam kontynuować "pozytywny miesiąc" by zachować jakąś nadzieję, na dobre momenty, których raz może być mniej a raz wiecej.
To zawsze jakaś ucieczka, coś do czego mogę wrócić i zobaczyć, że mimo moich upadków 200x na dzień były tez sukcesy.
Światełko w tunelu.
W myśl zasady niepisanej: "wybieraj same najlepsze chwile z życia, resztę kasuj. Szkoda miejsca na syf"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz