czwartek, 16 marca 2017

Moda na macierzyństwo.


Rano budzi się we mnie blogerski pazur i muszę przelać kilka myśli do swojego śmietniczka.

Zaobserwowałam kolejną modę.
Modę na macierzyństwo.

Coraz częściej młode mamusie wnikają od A do Z w świat związany z dziećmi.
Podzieliłam to na etapy:



Etap I (ciążowy)
Czytają stos książek, blogów, poradników o macierzyństwie. Kiedyś też był ten boom.
U swojej ciotki, która jak na tamte czasy (jej dzieci obecnie mają już 30+) też była nowoczesną matką, zauważyłam wiele pozycji "mamusiowych" nawet dotyczących diety dzieci.
Potem mam wrażenie, że iskra wygasła, świat się uspokoił by ponownie, z większą siłą zalać każdą dziedzinę życia kobiety macierzyństwem świadomym.
Co jeszcze na tym etapie zaobserwowałam?
Robią masę badań. Wiele z nich decyduje się na te dodatkowe, często dosyć drogie. np. badanie wolnego płodowego DNA, test PAPPA
Dzięki temu świat Polek został odczarowany i raczej większa ich część wie, że USG w ciąży nie szkodzi! Były czasy kiedy nawet lekarz prowadzący ciąże nie zalecał tego badania zbyt często - ze względu na zdrowie dziecka ;) Ot, taki dziwny pomysł.
Etap ten wyróżnia się też szaleństwem modowym dotyczącym wyboru wózeczka, łóżeczka, przewijaczka, podgrzewacza do butelek czy super ekstra śpioszków.
Warto wspomnieć, że moda macierzyńska dotyczy też fotografii.
Często widujemy sesje ciążowe. Są mega popularne.
Przyszłe matki zrzeszają się na forach itp miejscach. Często umawiają się na brzuszkowe spotkania.
Odżywiają się świadomie, chodzą do szkół rodzenia - co kiedyś wydawało się być amerykańskim kadrem z filmu.
Nadal duży procent wierzy w zabobony :)
To mnie zaskakuje;) Przytoczę kilka z nich, które nadal spotykam:
Kształt brzucha porównują do przyszłej płci dziecka. Wieszają czerwone wstążeczki w wózku - by nikt nie rzucił na bobasa uroku :D
Częściej odchodzi się natomiast od naczyniaków/znamion które podobno mają powstawać z winy matki, która poparzona lub przestraszona funduje dziecku "znak" na cale życie. ;) Ciesze się że medycyna przepycha się łokciami do przodu i triumfuje. Czym mniej głupot tym lepiej.
A znacie to o pępowinie? Matka nosząca łańcuszki, korale itp. wisiory na szyi spowoduje, że dziecko owinie się pępowiną!!! :D
To jest dobre: Dziecko będzie włochate jeśli matka w ciąży przytuli się do psa :D:D:D lub UWAGA!! będzie miała w ciąży zgagę :D chciałam tutaj dodać, że zgaga w ciąży to problem dotykający 90% kobiet. Czy wszystkie z was urodziły włochate dzieci? ;)

Etap II (urodziłam)
Tu jest największy szał. Moda rządzi na całego.
Jeśli matka decyduje się zostać w domu, to się zaczyna.
To akurat popieram - od najmłodszych lat wprowadza dziecku wodę w zamian za słodkie soczki, ogranicza słodycze. Dla dziecka będzie to już normalne. A przy tym ma zdrowszy start. :)
Słyszeliście o coraz modniejszym "słodkim weekendzie" lub "słodkiej sobocie/niedzieli"? Ekstra sprawa. 
Matki które wybierają się na wycieczki uwielbiają szperać w internecie za ofertami "dla dzieci" czyli każdy hotel musi być "przyjazny dzieciom" powstają nawet strony, które mają ułatwić wyszukiwanie takich miejsc.
To co bardzo mi się podoba: uprawiają sport z dziećmi. biegają z wózkami, jeżdżą na rolkach z wózkami a niektóre z nich ćwiczą w domu z dziećmi :):)
Blogi parentingowe, to także częsty widok.
Większość matek rozpisuje swoje codzienne przygody z pociechami, doradzają sobie nawzajem, wspierają.
Najgorsze czego nie lubię, to moda ubrankowa/gadżeciarska.
Każda matka chce mieć ładnie ubrane potomstwo ale jeśli przesadnie zwraca na to uwagę, to dzieciaki wyrastają na takie coś jak moja mała sąsiadka zza ściany.
Nie jest to jedyny przypadek. Dzieciaki 5 letnie zwracają uwagę na marki, na to co modne a co już nie. Przecież to okropne. Co to za dzieciństwo?
Do piaskownicy ubiera się je w ekstra wypasione ubranka, mimo że matki dobrze wiedzą, jak takowe zabawy się kończą :)
I moda która bije po oczach często - buciki. Markowe buty dla noworodka :D
Fajne natomiast jest wprowadzanie zabaw z dzieciakami, jakieś domowe tworzenie z plasteliny, modeliny, gliny, klejenie potworów z papieru, cuda na patyku po prostu :D Dziatwa ma mega frajdę, spędzają czas z rodzicami no i rozwijają się.
Mi w dzieciństwie brakowało wspólnych zabaw z mamą. Pamiętam, że wręcz prosiłam się jak mały kot, by coś razem ze mną porobiła. Z tatą prawie nigdy nie spędzałam czasu, bo zwyczajnie nie miał go dla mnie...
Dzieci są tez coraz częściej uświadamiane o zagrożeniach płynących ze środowiska.
Matki CHCĄ wiedzieć coraz więcej, i to jest fajne.
Zauważyliście że modne stały się wizyty u dentysty tzw. oswajające? Przyzwyczajanie dziecka do gabinetu, że ktoś będzie grzebał im w ustach, przyzwyczajanie do dźwięków, białych fartuchów. Są takie gabinety w Polsce które przygotowują małych pacjentów do takiego przeżycia.


Faza III (dorastanie)
Piękna sprawa. Modne matki biorą swoje córki do ginekologów na pierwsze wizyty, oswajają je z tym tematem, pokazują też swoją postawą, że trzeba dbać o profilaktykę.
Częściej rozmawiają o seksie.
Sama myśl, ze twoje dorastające dziecko wie wszystko co najważniejsze na temat seksu - od ciebie - to najlepsze co można zrobić dla siebie jako matki/rodzica.
Dałeś z siebie wszystko by pomóc kształtować seksualność swojego nastolatka.
Oczywiście dalej będzie robiło, to co uzna za słuszne, ale rodzic może mieć czyste sumienie i nie musi zastanawiać się skąd i co dziecko wie.
Jakieś podstawy zakoduje dzieciakowi w mózgu.

Seksualność jest wrodzoną funkcją organizmu ludzkiego i jednym z zasadniczych czynników motywujących do podejmowania więzi i kontaktów interpersonalnych!
Super jeśli w tym trudnym czasie rodzice pokazują, że mają ze sobą dobry kontakt, że się kochają. Dzieciak będzie miał wzór wyniesiony z domu, jak budować związek.
Tego także mi brakowało.
Chciałabym jedynie by w rodzinach, zarówno matka jak i ojciec mieli swój udział.
U mnie tego brakowało. Nie wpłynęło to dobrze na moje dojrzewanie psychiczne.
Żeby dojść do tego momentu w jakim jestem, musiałam zmierzyć się z wieloma przeszkodami.
Budowanie związku tez miałam utrudnione... przyznam się w tajemnicy, że nadal mam problemy:)
Dużo pracuję nad sobą, bardzo dużo.

Zakładam, że byłabym matką nadmiernie "medyczną" Skupiającą się na zdrowiu swojej rodziny. Bo zwyczajnie najbardziej mnie to kręci i trafia do moich przekonań.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz