czwartek, 9 marca 2017

Bez kąsania, proszę!

Miało być kolorowo. Miało być barwnie, lżej i bez potknięć.
Miałam częściej bywać w szczęśliwej bańce niewidzialnej dla świata.
A jak jest?



Nie mam siły bywać z ludźmi.
Wszędzie dostrzegam negatywne zachowania. Częściej niż te pozytywne. Tak jakby świat wkoło mnie postanowił być pesymistyczny, szary, dołujący.

Zaczynam unikać ludzi.
Przedawkowałam ich. Zaciągnęłam się zbyt chaotycznie życiem społeczeństwa, a teraz choruję.

Drażnią mnie narzekające osoby.
Baba w sklepie robiła duże zakupy i po przyjściu do samochodu skomentowała mężowi: "takie kolejki duże, nastałam się strasznie"
Po pierwsze wkurzyła mnie tym że skłamała, bo była tuż za mną, ogonka nie było, kasjerka mega szybko kasowała, po prostu była idealna obsługa.
Po drugie, wkurzył mnie jej maz, ktory czekał w samochodzie aż ona ten wielki wózek z zakupami w sklepie załaduje, zapłaci i przytacha do auta, po czym nie wstał nawet od kierownicy, a ona pakowała i pakowała bez końca do bagażnika.

Takie drobiazgi.
Małe niemiłe gesty.
Niepotrzebne drobne kłamstewka i naciąganie prawdy.
Po co to wszystko?
Nie moge być świadkiem podobnych wydarzeń, bo mnie roznosi.

Mam dosyć hałasu, dogryzania, oceniania.
Mam dosyć wszystkich kupujących, którzy najchętniej chcieliby za free "kupić" przedmiot, który kosztuje 500zł Wiecznie zniżki i zniżki. A najlepiej jakbym wysyłała im za darmo.

Mam dosyć niemiłych bab w okienku pocztowym. Tereskę powiesiłabym za obwisłe cycki na bramie za pocztą, a nową i totalnie ciemną masę Agnieszkę, za te czarne kłaki przeciągnęłabym przez otwór do wydawania reszty.

Wszystkie osoby które po raz setny tarasują przejście w ciasnym sklepie, stawiając swoje zakupy na środku wyjścia od kas.... po prostu.... po prostu ich nie lubię. Łagodnie dodam.
Trzeba przesuwać im wózki, bo nawet bokiem się nie przeciśniesz szary człowieku.
Jeszcze zrozumiem niedołężnego starego, ale młode osoby, mamuśki, jakieś pindzie podfruwajki...
Nigdy tak nie robię i mam prawo wymagać od swiata tego samego.
Podstaw kultury.

Chciałabym krzyknąć kiedyś na środku takiego sklepu: "Zasrane tępaki!!"
Ale nie będę robiła z siebie osła, i tak zbyt wielu ich jest w zagrodzie zwanej "biedronką"
sorry...
"dżeronimo martins" !! Portugalski pożeracz małych polaczków.

Drażni mnie mała gówniara zza ściany. Wiecznie niezadowolona.
2 klasa szkoły podstawowej, a ciągle ma problemy typu "rajstopki mają zielony kolor, a ja chce czerwone" i zaczyna się kongo. To nie jest plącz. Normalne dzieci płaczą.
Ona normalna nie jest.
Przez nią przemawia chyba sam szatan.
O 6 rano drze jamę gębową i kopie w ścianę.
Czasami chciałabym wykuć dziurę w murze, wsadzić rękę, złapac ją za szyję i potrząsnąć.
Głupio wierzę, ze to by coś zmieniło :D
haha

Dobija mnie niezadowolona mama.
nie ma jej w pomieszczeniu dłuższy czas, wyłączę więc telewizor, zgaszę światło i po godzinie, dwóch, zjawia się mając pretensje że to zrobiłam. Bo przecież ona tam cały czas ogląda i przesiaduje.
Chyba duchem.
Bo ciałem była w innym miejscu...

Wszystko krytykuje co jest odmienne od jej spostrzeżeń.
Wypróbowałam metodę: ZAMILKNĄĆ-WSTAĆ-WYJŚĆ-ZACHOWYWAC SIĘ JAK GDYBY NIE BYŁO TEMATU.
pomaga.

***
A teraz zaszyje się na najbliższe dwa tygodnie i nie wyjdę nigdzie!
Ani do sklepu, ani na pocztę.
(ta... pewnie przyjdzie mi wysłać w poniedziałek paczkę. oczywiście jeśli kupujący z allegro łaskawie zapłaci, bo potrafią szarpnąć człowieka za duszę tak mocno, że budzi sie we mnie potwór żądny krwi.

**
Taki bonus.
Stałam w kolejce w aptece.
Ogon okropnie długi. Pod same drzwi i to jeszcze jakaś powykręcana ta kolejka, bo by sie ludzie nie zmieścili.
To nic.
Przeżyję.
Nic strasznego.
Przyjdzie moja kolej tak jak i każdego.
Emeryci, dzieciaki, niektóre młode "damy i wieśniaczki" i podróbki "Johnny'ego Bravo" mają najwięcej do gadania a jednoczesnie okazuje się ze i naajwięcej czasu.
Tacy chcą wejść pierwsi, albo udają że nie widzą kolejki.

W tym przypadku było ok.
Chciałabym przekazać światu, że można przeżyć swoje krzyżyki normalnie, nie będąc upierdliwym sukinkotem dla całego otoczenia.

Przywitajcie się kupując bilet. "Dzień dobry" przechodzi lekko, bez zakrapiania mojito. ZAPEWNIAM.
Nie patrzcie na swoje własne dupy. Kazdy jest człowiekiem.
Dzisiaj to ty przejeżdżasz komuś przed nosem, w trakcie przechodzenia przez przejście dla pieszych, a jutro to ty będziesz pieszym i nikt ci sie nawet nie zatrzyma!

Najgorszy dla mnie jest podniesiony ton głosu.
Od dziecka xle na to reaguję, bo wychowałam się w domu "krzykaczy"
Często prosze by ktoś trochę ściszył swój nadajnik, bo przestaję go słuchac i skupiam się na tym jakby tu nie wybuchnąć złością.

Małe gesty rządzą światem.
Jednym środkowym palcem możesz komuś popsuć humor na cały dzień lub jednym uśmiechem sprawisz, że narodzi się w kimś jakaś dawka optymizmu, która pozwoli przeżyć często cholernie męczący dzien w pracy.


Pogadałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz