środa, 23 listopada 2016

Gdzie podziała się moja serotonina?

Łapię chandry i chanderki, doły, doliny, kotliny i wąwozy. Nie wiem czy to wina jesieni, czy zbyt dużo urazów zebrałam od świata i powinnam to odchorować.
Wiem jedno, serotoniny ubyło.


Zrobiłam spacer.
Spacery często poprawiają humorek. Szwendasz się człowieku tu i ówdzie, podziwiasz jaki piękny świat, robisz coś dla zdrowia i skręcasz do sklepu po podwójną paczkę delicji wiśniowych.

"Zjem 4" - powiedziałam pod nosem.. Przed chwilą w żołądku zniknęła cała paczka popita 700ml butelką wody.
Kolacji nie zmieszczę, a jak tak dalej pójdzie, to w spodnie także. :)

Zamknięte koło.


Najlepszą opcją może być kompilacja ratunkowa.

* Film. Ostatnio przerabiam "matki, żony i kochanki" :D Emitowany w 1996r. kiedy Karolina była na samiuteńkim początku kariery naukowej :D Nie wiem w czym ma mi to konkretnie pomóc, ważne że zabija czas.
* Bieganie. Kusi, zwyczajnie ciągnie wilka do lasu, tylko że las który mam do dyspozycji wzbudza we mnie sporo lęku :) Pechowa lokalizacja. Nie wiem jak ominąć barierę psychiczną i znaleźć miłe miejsce na przebieranie nogami. Brakuje mi porannego wstawania, sportowych butów, lepszych osiągnięć fizycznych.
* Fotografia. Czekam na natchnienie.
* Książki. Wszystko przeczytane, trzeba poszukać nowych.
* Gry. Przy chandrze mogłoby pomóc. Ostatni raz wciągnęłam się w Syberię I i II, zaczynam poważnie myśleć o III i konsoli. Piękny zestaw stawiający na nogi żałobnika.
* Gotowanie/pieczenie. Dawno niczego nowego nie próbowałam wyczarować. Na blogu zakładka kulinarna pozostaje pusta. Skupiając się na tym mogłabym podreperować braki serotoniny.
* Zmiana wyglądu. Jakąś część garderoby, fryzurę.
* Pojechałabym do parku w którym nigdy nie byłam. Chcę zobaczyć nowe miejsce :)
* Podjechać do krwiodawstwa i oddać im swoje świeże 450ml.  Humor dzięki temu zawsze podskakuje powyżej skali.
* Rower dostarczyć do serwisu. Gdybym zrobiła to jeszcze przed śniegiem, to wykręciłabym kilka kursów nad jezioro.
* Najlepszym rozwiązaniem byłoby móc każdego dnia przytulić się do Niego. W końcu miłość uleczy wszystkie smuteczki.

Zazdroszczę ludziom przesypiającym kłopoty.
Ja muszę je wypocić lub jakoś twórczo przeżreć, przerobić :)

Gdybym miała z kim biegać, to ten straszny las przestałby być straszny :D

Spędzić czas bez laptopa. Cel na najbliższe dni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz