poniedziałek, 21 listopada 2016

Dzikus w wielkim mieście.


Przydatne umiejętności, które zostały opanowane prawdopodobnie przez większość z was, u mnie zaczęły dopiero żyć. :D



Pierwszy raz samodzielnie skorzystałam z komunikacji miejskiej.
Konfetti i fanfary dla mnie!

Stwierdziłam że:
* Nadal mam problem z numerami linii. Ciągle potrzebuję informacji do którego autobusu powinnam wsiąść by dotrzeć na miejsce.

* Wreszcie zrozumiałam gdzie zakupić bilety autobusowe. I czym się różnią.

* Ta sama trasa widziana z okna autobusu/samochodu/pkt. widzenia pieszego oraz pokonywana w odwrotną stronę, ciągle mnie czymś zaskakuje i sprawia, że gdyby nie charakterystyczne elementy: murale/mosty/specyficzna linia drzew czy też wieża kościoła w oddali, to uczyłabym się odcinka na nowo. :D

* Sam fakt, że jadę w tym kierunku co chcę nie musi oznaczać, że autobus zatrzyma się na tym przystanku o który mi chodziło :D Inna linia i Karolina może zostać wywieziona ulicę lub dwie dalej. (Pozostanę zdziwiona przez 24 godziny :D )

* W dalszym ciągu potrafię dłużej niż typowy pasażer, sterczeć przy kasowniku. Szukając otworu kasownika. (widziałam ich już kilka typów i każdy był w jakimś stopniu inny niż poprzednik)
Poznaje wroga zanim przystąpię do ataku :)

* Nie znam się na mapkach tras linii autobusowych. Próbowałam okiełznać wersję z Gdyni... odpuściłam. :D

* Oswojona z gdyńską komunikacją miejską, zapragnęłam przetestować wersje gdańską. Sukcesywnie wyruszę na podbój Wrocławia i Warszawy! A na koniec wybiorę się na wycieczkę koleją transsyberyjską! ...
Ta... Jednak pozostanę na etapie Trójmiasta.

Zastanawiam się czy swoją odmiennością rzucam się w oczy tubylców :D
Jeśli pierwszy raz coś robię, to pewnie to widać.
Może spoglądają kątem oka co ta obca kombinuje :D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz