niedziela, 15 października 2017

poniedziałek, 9 października 2017

Część 7. Czas.


Pracuję nad sobą przez ten ledwo rozpoczęty tydzień, który trwa u mnie od czwartku do czwartku.
Skupiłam się na spisywaniu emocji.
Idzie różnie. Czytam wiele artykułów w internecie i oglądam swój ulubiony kanał na YT o podobnej tematyce, to wszystko rozjaśnia mi co tak naprawdę czuję w różnych sytuacjach.
Często dociera do mnie że ten problem dotyczy także mnie, że warto o nim napisac w zeszycie.
Siedzę więc i notuję raz po raz.

Uczucia w tym tygodniu były mieszane. Od skrajnego załamania po ulgę i poczucie nadziei. Ogromnej, puszystej nadziei. Poczucie lekkości jakie doświadczam czasami, jest przecudowne.

piątek, 6 października 2017

Część 6. III wizyta u psychobabki.



Psychobabka to moje nowe określenie na moją psychoterapeutkę.

Po pierwszej wizycie dostałam pracę domową. Wypisać swoje problemy i ocenić w sakli 1-10 jak bardzo mnie żrą.
Dzisiaj zaczynaliśmy omawiać pierwsze punkty. Tak przynajmniej było zakładane. Już prawie prawie konkretniej byśmy to omówili ale znowu wylazłam z innymi sprawami przy okazji.

wtorek, 3 października 2017

Park oliwski wczesną jesienią.



Dawno nie robiłam wycieczek z aparatem, wreszcie zabrałam się za ten dział i ruszyłam z kopyta.
Jesieni takiej pięknej, żółtej, pomarańczowej, to jeszcze nie ma, ale pierwsze jesienne mgły i ciekawe słońce dają znać, że już czas na ten wyjątkowy, fotograficzny wymarsz w świat.

Gdybym mieszkała w Trójmieście, byłabym częstszym bywalcem wszelakich ogrodów i parków.
Tam tego jest zwyczajnie więcej.

niedziela, 1 października 2017

POZYTYWNY WRZESIEŃ (9)


Stworzyłam tonik z kwasem BHA. Fajny, fajny :D

Zaczęłam biegać.
Początki jak to początki, raz lepiej raz gorzej.
Pogoda słaba na takie coś, tylko jeśli miałabym czekać na cudowne rozpogodzenie, ciepełko i brak deszczu od rana do nocy, to musiałabym przełożyć bieganie na następny rok, a jak wszyscy wiemy, gdy chcesz coś zmienić, to zacznij od teraz.
Jak na pierwszy raz to nie czułam się aż tak tragicznie. Miesiąc zaliczony.

czwartek, 28 września 2017

Część 5. II wizyta u psychoterapeuty.


Przed wizytą, wtorek i środa to jakieś głupie mieszanki emocjonalne.
W jednej minucie, jedna po drugiej, wskakiwała emocja nr. 1, 2, 3, 4.
Strach, za sekundę przeszedł w radość, potem przeskoczyło na smutek by następnie poczuć złość. Jakie to wszystko chore i skomplikowane.
Przecież nic nie robiłam, tylko siedziałam. heh

A to jedynie chwila gdy po bieganiu wróciłam do domu i zdążyłam usiąść na kanapie.
Mam wrażenie, że jestem jak bomba przepełniona emocjami, o wybuchu których nie zdołam nikogo, nawet siebie poinformować.
Przechodząc do tematu głównego:
Jak było? Co się działo? Ile łez się polało?

wtorek, 26 września 2017

Część 4. Przemyślenia przed II wizytą.


Staram się nie zwracać uwagi na to co będzie w najbliższym czasie. Mózg ucieka do rozmyślania o stresie, jednak mniej niż zwykle.
Dalej mam wątpliwosci czy moje problemy są problemami czy tylko moją głupotą. Zastanawiam się czy jest sens biegać na terapie, skoro od ostatniego roku duzo sama uzyskałam ciężką pracą.
Z drugiej strony zastanawia mnie, że przecież prawie od 3 miesięcy częściej rozmyślałam nad taką pomocą. Jeśli w ogóle pojawiła się ta mysl, to widocznie były powody.